W poprzednim sezonie kibice piłki nożnej byli przesyceni rywalizacją Realu Madryt z FC Barceloną, stąd kolejnej ich spotkania przed rokiem nie budziły już takiego zainteresowani. Po przerwie wakacyjnej liga hiszpańska znów zaserwowała nam starcie tych drużyn. O Super Puchar Hiszpanii zagrał zdobywca Pucharu Króla (Barcelona) z triumfatorem rozgrywek hiszpańskiej ekstraklasy (Real). Po pierwszym spotkaniu Katalończycy prowadzą 3-2.
Barcelona jak zwykle przeważała, jednak to ona pierwsza straciła bramkę. Na listę strzelców wpisał się Ronaldo, który nauczył się już przyjmować większą odpowiedzialność w spotkaniach z utytułowanym rywalem. Barcelona natychmiast odpowiedziała jedak 3 bramkami Messiego, Xaviego i Pedro ( w tym jedną z karnego). Gdyby nie wpadka bramkarza Katalończyków i prezentu nie dostał Di Maria, Real prawdopodobnie przegrałby Super Puchar już w pierwszym meczu. A tak po zakończeniu czwartkowego spotkania nieznaczną wygraną gospodarzy 3-2, Real ma wciąż szansę na wywalczenie trofeum. Do tego potrzebuje jednak lepszej gry w meczu rewanżowym.
W tym meczu zapewne nadal nie zobaczymy Pepe. Portugalski obrońca Królewskich po meczu z Valencią, kiedy w starciu z własnym bramkarzem został powalony na ziemię, będzie potrzebował nieco więcej czasu aby dojść do pełnej meczowej dyspozycji.
Nie oszukujmy się, w ostatnich latach Real nie potrafi nawiązać wyrównanej walki w bezpośrednich spotkaniach z Barceloną. Naszym zdaniem nie inaczej będzie w rewanżowym spotkaniu o Super Puchar Hiszpanii. Już przed początkiem rywalizacji trener Królewskich wspominał, iż dla niego wywalczenie tego trofeum nie jest priorytetowe, szukając potencjalnej wymówki w przypadku przegrania rywalizacji z Barcą. Dla niego liczy się głównie Liga Mistrzów i liga hiszpańską. Nie byłbym nawet zaskoczony, gdyby w spotkaniu rewanżowym nie wystąpili wszyscy najlepsi zawodnicy Królewskich. Mourinho wie co robi i trzeba mu przy tym zostawić wolną rękę.
Trofeum – Super Puchar zapewne przegra ale będę czekał na wyniki trenera w rywalizacji w normalnych rozgrywkach w lidze hiszpańskiej. Mając w pamięci ostatnią słabą skuteczność Królewskich w spotkaniu ligowym u siebie z Valencią nie oczekuję, aby po meczu rewanżowym trofeum wznosił zespół z Madrytu.